W restauracji, późnym popołudniem

Autor: Dobrosław Janka, Gatunek: Poezja, Dodano: 31 października 2012, 09:00:54

Powieki jak brudne firanki leniwie poruszone,
a głosem jak strzyga z zagrzybionej studni:
"Twój mąż to szczerozłoty mężczyzna"
do ucha brzemiennej i smutnej,

co szuka odpowiedzi w herbacianych fusach
lub się tylko uchyla od powiewu starych zębów.
Pan Tomek, co buduje domy, a teraz drzemie pod stołem,
uśmiecha się do zjaw naiwnie, przekonany że
plama moczu na t-shircie to dola bohatera

Prostytutki spierają się głośniej niż waga spraw
czy księżyc maluję kwitnący nocą krzak
czy może  jest to łajdaka najgorszy gatunek.
A jedna z nich na to: "ajajaj, wy głupie,
słowo klucz to przyjemności cielesne"
Kolejna, odważnie upojona:
"Nieważne dziewczyny!!
Ważne, to być człowiekiem sprawiedliwym"

(spod stołu dobiegło aprobujące chrumknięcie)

Owinięty w obrus
Obserwuję i notuję 
przelewając puste w próżne i nadzieją na nic
jest łódka którą spłynę
na wyprutą żyłę złowię rybę z zimnymi wargami

 

 

( napisałem kiedyś i zapomniałem, a dzisiaj wróciło )

Komentarze (6)

  • Dobrze że wróciło, bo dobrze też tak wiedzieć, że życie niejedno ma oblicze.

    • . .
    • 31 października 2012, 14:57:21

    Plastyczny, podoba mi się.

    • Szel _
    • 31 października 2012, 21:21:54

    i dobrze ze sobie o nim przypomniales
    bo go nie czytalam

    a tak w wogole i szczegole gdziezes to bywal
    bo cie chyba z rok nie widzialam

    maluje*?

    serdecznosci Dobrosławie :)

  • Dzięki.
    A tak w ogóle to ostatnimi czasy obijam się w restauracyjnych klimatach :/
    Ale jeszcze tu wpadnę

  • Dobre!

  • ciekawy

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się